Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 10 września 2013

13.  Tak właściwie, To mieliśmy dwa śluby... Cywilny w Lesance i za tydzień kościelny w Rutce Tartak. Cóż mogę powiedzieć, zobaczcie... ;-D


To Lesanka... Już za chwilę, za momencik...



No i po wszystkim... ;-D



Moja mama i tata Marysi przywitali nas przed domem chlebem i solą, oraz szampanem... 
(Przypomnę, ojciec już nie żył).


Było sporo gości, rodzina sąsiedzi... A to nasza grupka związana z Suwalskim technikum... Z naszą szkołą... 
Nie byli wszyscy, przecież to okres naszych wesel, ciąż i chrzcin...


Wychodzimy z domu rodzinnego Marysi...


By udać się do kościoła i zlożyć sobie przysięgę przed Bogiem...


Tu obrzucili nas grosikami i musieliśmy wszystko pozbierać... Zgadnijcie kto nazbierał więcej?... 
Tak, do dziś trzyma kasę... ;-D



To dziadek Marysi, któremu zmarło się kilka tygodni po weselu... 



Kilka zdjęć grupowych i Wesele...






niedziela, 8 września 2013

             12. W tym tygodniu trochę czasem spauzuję... Sporo zajęć sory....

No cóż... Wszystko co dobre ma swój kres... Kilka zdjęć z mojej studniówki...





;-))) 

czwartek, 5 września 2013

           11.
Wyjeżdżaliśmy na różne wycieczki. Byłem z grupą na Węgrzech, były wycieczki z klasą do Trójmiasta. Lublina i okolic. Do Warszawy, Białegostoku. Mieliśmy praktyki w gospodarstwach koło Warszawy, to i liznęliśmy trochę kultury. Wychowawczyni zabierała nas do teatrów, zwiedzaliśmy zabytki, parki, muzea... W Suwalskim wiele parków powstało przy naszym udziale. Najbardziej reprezentacyjne przy zalewie koło hotelu Hańcza. Jeździliśmy na wykopki do pegeerów, na zbiór jabłek do Siejnika... Już tego sadu  nie ma koło Olecka... Nie byłem "święty" więc miałem z kolegami i kary. Na pierwszym zdjęciu jest teraz wielkie Suwalskie osiedle Północ. Za czasów naszej nauki było szczere pole. To był spęd wszystkich szkół i zakładów pracy na wmurowywanie kamienia węgielnego przez ówczesnego I sekretarza partii - Edwarda Gierka...  To zdjęcie zrobił mój kolega, niestety, już nie żyje... ;-/









     10.
Szkołę wspominam dobrze. Klasa była zgrana, coś nam się chciało. Niemałą zasługę na pewno w tym miała i nasza wychowawczyni. Trzymała nas w kupie, jakby w rodzinie. Czasem pomogła, czasem dala po mordzie, czasem wyciągnęła za uszy z bagna... W szkole też poznałem moją przyszłą żonę, siedziała o ławkę przede mną przez pięć lat... Jeździliśmy na biwaki, topiliśmy marzannę, robiliśmy ogniska, wycieczki, rozrabiali... Wiele razem przeżyliśmy...













środa, 4 września 2013

         9.
Po szkole podstawowej musiałem zadecydować co dalej... W Białymstoku, Technikum Ogrodnicze miało powstać dopiero za rok, a W Suwałkach w takim technikum uczyła moja ciotka i była okazja wyrwania się z domu. No, bylem jedynakiem, ale pociągał mnie wielki świat, bez kontroli rodziców. Czy to coś dziwnego? No i 1 września 1975 roku podjąłem naukę w pięcioletnim Technikum Ogrodniczym w Suwałkach. Po raz pierwszy z dala od domu i w rygorze internackim...


Zdjęcie z "kiedyś za moich czasów" ;-D i obecnie, gdy z sentymentem wracam w to miejsce... 


Oto kilka zdjęć moich kolegów i koleżanek z tych czasów. 






W internacie było wiele tematycznych dni na koniec tygodnia. Wtedy każda sobota była pracująca, "wyjazdówka" do domu, była raz w miesiącu... Potem Gierek zrobił jeden wolny weekend, dwa i.... Ale zaczynaliśmy jak wspomniałem... Bylem gościem od dyskotek, "radioli" Czyli radia wewnętrznego internatu. Miałem swoje radio, magnetofon, więc nie raz mnie wychowawcy uciszali... ;-D No, ale młodzież była zadowolona, no, i ja na "fali"...  


wtorek, 3 września 2013

8.  Jeszcze wkleję tu zdjęcia z podstawówki, które jakiś czas temu zeskanowałem. Mam ich jeszcze kilka, ale nie mam w planie dalszego skanowania, niech zostanę w albumie...




A w tym domu spędziłem dzieciństwo. Został odnowiony i rozbudowany. Ojciec dodał werandę i górkę, gdzie miałem swój pokój. Po pięciu latach nauki w Suwalskim Technikum Ogrodniczym, gdzie poznałem swoją przyszłą żonę. Wróciliśmy tu znowu, by zająć się uprawą pieczarek, wychować trójkę dzieci i gdy było ciężko, (kryzysy) zarabiać na utrzymanie, na saksach w Niemczech. Tam też zakochała się we mnie jedna pani i już nijak nie mogę się jej pozbyć z mego życia. Nazywa się SM, Stwardnienie Rozsiane...


To jedno ze zdjęć zrobione na corocznym spotkaniu rodzinnym, na Dojlidzkim cmentarzu prawosławnym. Po tym spotkaniu wszyscy są zapraszani do domu Ciotki i tam odbywają się kilkugodzinne rozmowy. - Co, gdzie i u kogo ciekawego się zdarzyło.  


Ach, jacy tu wszyscy młodzi i wszyscy jeszcze razem na tym łez padole...


poniedziałek, 2 września 2013

           7. To zdjęcie zrobiłem też będąc małym chłopcem. Zrobione zostało na polach wsi Surażkowo podczas żniw. Sporo czasu tam spędziliśmy, pamiętam, żniwując, młócąc, Podczas świąt prawosławnych i chociażby łowiąc ryby...


To były piękne, beztroskie czasy spędzane w gronie rodzinnym, z moimi braćmi, dziadkami i ciotkami...

Z nimi też robiliśmy wycieczki i ze znajomymi, nie za dalekie co prawda, ale... ;-D 





Najbardziej jestem zadowolony z wycieczek z kolegą Ryśkiem, w czasie szkoły podstawowej. To były czasem ryzykowne wyprawy... ;-D





Fajna była wyprawa nad rzekę Biebrzę. Tam pływaliśmy łódką, spaliśmy pod namiotem w lesie, na polach biwakowych, nad rzeką. To tam złapałem sporego szczupaka i zamieniliśmy go na łódkę... ;-D 
A to zdjęcie przy citroenie, zrobiłem podczas wycieczki dziwnej co najmniej. Z domu wybraliśmy się do Suwałk, a wylądowaliśmy na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku. To tam kupiłem gitarę, jedliśmy kradzione przed sklepem z samego rana bułki, mleko i śmietanę, a spaliśmy po dworcach, klatkach schodowych i parku... Na taką wyprawę i zakupy, nie mieliśmy przecież pieniędzy. Ale było pięknie. Całe trójmiasto przeszliśmy na piechotę. Ach... Wspaniałe wspomnienia... ;-D