Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 23 września 2013

18.  Celem powstania tej strony, zakładki, było pokazanie znajomym na zdjęciach, tego co się u nas aktualnie się dzieje. Dobre opowiadanie musi zawierać wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Zakończenia pewnie nikt się nie doczeka... ;-D Wstęp to przecież 50 z hakiem lat ;-D Przejdźmy zatem do rozwinięcia, ale jest tu też pewien problem. Spory okres czasu, fotografia cyfrowa i... Zebrało się setki, albo nawet tysiące zdjęć naszych i naszych dzieci którymi też chcielibyśmy się pochwalić... Może zatem tematycznie, ale za to bardzo chaotycznie wejdę do pamięci komputera i pokażę zdjęcia tak, byście nie umarli z nudów - tak jak przy oglądaniu kasety z wesela u znajomych... ;-D 
Może zaczniemy od kilku zdjęć z podróży, którą zrobiliśmy sobie do Grecji na 25 rocznicę ślubu. ;-D














CDN... ;-D

piątek, 20 września 2013

17. Więzów z naszą szkołą nie zerwaliśmy. Kilkukrotnie przyjeżdżały wycieczki by zobaczyć pieczarkarnię. To były piękne chwile. Ja oprowadzałem młodzież, a żona gościła profesorów w naszym domu. Przez te lata przewinęło się sporo znajomych. Mogliśmy wspominać, plotkować i być ciągle na bieżąco. To było nam wówczas bardzo potrzebne. Zaowocowało to później czymś wspaniałym.



Zostaliśmy jako klasa zaproszeni na Jubileusz Pięćdziesięciolecia Szkoły i to dało początek naszym corocznym  spotkaniom. Najpierw były kilkuosobowe u nas w Lesance, potem już w większym gronie w różnych miejscach na Suwalszczyźnie.






Na koniec, kilka fajnych zdjęć zimowych naszej rodziny. Dobrze że są zdjęcia, bo wszystko by zostało rozmyte w pamięci, a szczegóły zapomniane, a tak są i często je wspominamy ... ;-D




czwartek, 19 września 2013

             16 . Potem dzieci rosły, chrzciny,ustąpiły miejsca komuniom i znowu były okazje do spotkań rodzinnych i nie tylko. 




Czasy się zmieniały, trzeba było się zastanowić co robić dalej. W ramach pomocy dla Europy Wschodniej mogliśmy odbyć Kurs Pieczarkarski w Holandii. Tam dotarło do nas, że nie mamy szans na dalsze funkcjonowanie z naszą małą pieczarkarnią i konkurowanie z hektarowymi fabrykami z zachodu. Na kredyty nie było szans, zresztą kto by się zdecydował na dwucyfrowy wtedy procent i zakładanie dobrowolnie sobie pętli na szyję... 






Znaliśmy język Niemiecki, więc z kursu skorzystaliśmy bardzo dużo. Czekając na lepsze czasy, przestaliśmy inwestować w pieczarkarnię i zaczęliśmy poważnie traktować nasze zarobkowe wyjazdy do Niemiec... To były piękne czasy. Poznaliśmy wiele prac, ludzi, sytuacji. Staliśmy się "obywatelami świata"... Dotarło do mnie wówczas, że aby kogoś nienawidzić, trzeba go najpierw poznać, porozmawiać i zaprzyjaźnić, a nie słuchać ludzi z dawnej epoki... ;-D





A to parę zdjęć, by nie było, że tylko pracowaliśmy i zarabiali...  To akurat nasi Niemieccy i Rosyjscy przyjaciele. Poznaliśmy Kurdów, Wietnamczyków i Afrykańczyków i poznaliśmy prawdziwą, nie tą z telewizji historię ucieczki ich z kraju rodzinnego do Europy... To były naprawdę dwie, odmienne historie.







wtorek, 17 września 2013

15.
No i zaczęło się dorosłe życie... Muszę powiedzieć że nie byliśmy pierwszymi z naszej klasy którzy się pobrali, ale i nie ostatnimi. Nasze dzieci są już dorosłe, inni, "z późniejszego rzutu", mają dzieci co jeszcze się uczą. Lat mamy tyle samo, zdrowie jak inni. Tylko że my pomagać możemy, ale już nic nie musimy...  Lesanka, życie takie jak sobie wyobraziliśmy... Do pewnego momentu. Do tego momentu było wspaniale. Przeżyliśmy kryzys, byliśmy badylarzami, jeździliśmy na saksy, byłem radnym. Rodziły nam się dzieci, które wychowywaliśmy zupełnie instynktownie. Potem je kształciliśmy i daliśmy dobre "wędki". Nie było tak że siedzieliśmy w domu i narzekali że praca, praca i praca. Nie, w domu czysto, dzieci zadbane i często wyjeżdżaliśmy na różne imprezy, albo organizowaliśmy je sami. Ognisko, grill, wizyty, imieniny, chrzciny, to wielu ludzi wokół nas. Ostatnio rozmawialiśmy z Marysią i doszliśmy do wniosku że byliśmy bardzo odważni...