Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 14 sierpnia 2014

             65. Urlopowy wyjazd na Mazury... Było wspaniale!!! Pogoda super, woda w jeziorach ciepła, wiele odwiedzin i wypitych kaw przy pogaduszkach ;-) Mieliśmy do odwiedzenia wielu kolegów i kuzynów, więc czasami wpadaliśmy tylko na kawę... Oto kilka migawek ze spotkań. Znajomi/ rodzina będą wiedzieli co i zacz, a reszta niech zazdrości bo jest czego... ;-)))































Bardzo chciałem zobaczyć jak się prezentują Tężnie Gołdapskiego sanatorium, oddane w tym roku. Dla mnie lepsze niż w Ciechocinku, bardziej praktyczne dla kuracjuszy i za darmo!!! 
Na nowo powstałym zalewie, w centrum miasta brakowało nam promenady, takich Bulwarów Gołdapskich... 








poniedziałek, 4 sierpnia 2014

           64. Mój synek Marcinek był ostatnio w Ostrawie (Czechy) na takim czymś jak - Woodstock. Było wszystko to plus - pole namiotowe oświetlone i w cieniu, prysznice, pralnie, lodówki, zamrażarki, (za darmo!), albo za symboliczną zapłatę. Można było coś zjeść, wypić za rozsądną cenę.
Tak, odwiedził już wiele takich imprez w Polsce, ale tam to się zdziwił... Byli ludzie z dziećmi, niepełnosprawni na wózkach, starzy, młodzi. Mieli się gdzie schować od deszczu, słońca, usiąść wygodnie i... Normalnie zazdroszczę...



Mieli ścisk w podróży... ;-)















Było bardzo dużo ludzi i porównywalne zamieszanie, ale kulturalnie i bez ton śmieci po wszystkim... Jak to ONI zrobili? Ano, uczyć się trzeba od lepszych... ;-)))
Taki "Woodstock" powierzchniowo jest porównywalny z tą hutą. Ale TU traktuje się ludzi - jak ludzi... Też jest kilkanaście scen, kilka dni występów itd. Ale żeby ci oprali ubranie? Dali wodę do picia za darmo, przechowali jedzenie w lodówce??? No i najważniejsze. Podliczywszy wszystkie koszty, było nawet taniej... ;-)


poniedziałek, 28 lipca 2014

          63. Wyjechaliśmy z Białegostoku szynobusem. Nowy, klimatyzowany, był nawet monitor gdzie ukazywano atrakcje Podlasia... Samochodem osobowym w weekend na pewno nie dojechałbym szybciej, więc było super...
Pogoda dopisała, nawet w nocy siedzieliśmy w krótkich spodenkach i koszulkach na podwórku... Na a jak było, zobaczcie moi drodzy sami...



Byłem głównym szufelkowym dmuchaczem grillowym.


Zjechało trochę rodzinki... ;-)



Rodzinny dom Marysi. Czapki z głów kochani przed gospodarzami - pięknie, zadbanie i czysto... ;-*




Mój teść, a ojciec mojej ślicznej żony... ;-)


Mieszkają na górce, więc mają widok na przepiękną okolicę. W dali widać nawet  (przy ładnej pogodzie) Cisową Górę i drogę asfaltową  z górki przed Smolnikami... To kilkadziesiąt kilometrów... ;-*